Prolegomena outsourcingowej relacji usługodawca-usługobiorca

Rozszerzający się rynek usług outsourcingowych dokonuje wielorakich przeformułowań w obszarze rozumienia tego, jak firma ma być zbudowana (potęga nie wynika z rozwarstwionej struktury organizacyjnej, ma odpowiadać jedynie kluczowym, strategicznym potrzebom) oraz jakie narzędzia powinna wykorzystywać w celu koncentracji na podstawowym przedmiocie działalności (core business). Można przyjąć, że to zainteresowanie wynika z spektrum świadczonych usług oraz ilości firm, które je oferują, niemniej te czynniki, z jednej strony, warunkują egalitarność outsourcingu w teorii, z drugiej, przestrzegają przed niewłaściwym rozpoczęciem współpracy z potencjalnym usługodawcą. Dlatego warto po krótce zastanowić się, jakie kryteria powinny być brane pod uwagę przy wyborze najlepszego usługodawcy.

Można przyjąć, że cena jest najlepszym kryterium rozpatrywania oferty, a konkurencyjny rynek dostawców zapewnia szeroki wachlarz kosztorysów będących probierzem i wyznacznikiem wyboru dostawcy. Jednakże nie do końca w outsourcingu o to chodzi. Jeżeli wyodrębniliśmy procesy, z którymi sobie nie radzimy lub te będące niezbędnymi do funkcjonowania organizacji, ale nie kluczowymi w ramach strategii rozwoju, to oddanie ich pod opiekę firmie, która zrobi to samo, co dotychczas my sami, nie ma większego sensu. Istotne jest to, żeby ktoś zrobił coś od nas lepiej, a nie tylko taniej. Z reguły niska cena produktu lub usługi współmierna jest z ich jakością. Posiadając firmę, która działa 24 godziny i 7 dni w tygodniu oraz infrastrukturę liczącą 100 komputerów, wybór najkorzystniejszej cenowo oferty bez odpowiedniego przygotowania skutkować może zespołem zarządzającym infrastrukturą w ilości jednego specjalisty. Takiego stanu rzeczy prawdopodobnie nikt by nie chciał i w konsekwencji nie przyjął, zatem co możemy zrobić żeby zredukować potencjalne fiasko związane z efektem wyboru dostawcy? Rozpatrując powyższy przypadek wydaje się, że na efekt końcowy składało się kilka czynników, ale głównie nieznajomość zasobów jakimi dysponuje dostawca. Idąc dalej, w takim przypadku usługobiorca powinien liczyć się z ograniczoną infrastrukturą i/lub możliwościami finansowymi dostawcy. Ograniczona infrastruktura może wpływać na jakość dostępu do aplikacji i danych, natomiast ograniczone możliwości finansowe na zakup sprzętu lub oprogramowania, które usługodawca zobowiązał się dostarczyć w ramach kontraktu. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest brak znajomości dostawcy. Weryfikacja pod kątem rzetelności informacji jakie przekazuje dostawca w ramach rozmów wstępnych może znacząco mijać się ze stanem rzeczywistym. Warto w związku z tym przeanalizować dostawcę, np. pod kątem zrealizowanych projektów (referencje), wiedzy (certyfikaty), kadry (specjalizacje), pozycji na rynku (wyniki finansowe), formy prawnej (zabezpieczenie). Równolegle z przytoczonymi powyżej kryteriami wybór powinien być zdeterminowany przez specyfikę prowadzonej działalności. Jeżeli potrzebujemy opiekę nad oprogramowaniem, wtedy odległości geograficzne nie mają znaczenia, inaczej gdy wsparcie dotyczy również sprzętu, a poziom SLA będzie na wysokim poziomie. W przypadku kiedy skorzystamy z dostawcy zagranicznego warto wiedzieć, jaki kraj obsługuje zlecone zadania, ponieważ język i kultura warunkują podejście do ich rozwiązywania. Głównie chodzi w tym kontekście o specyficzne podejście, jakim cechuje się każda poszczególna narodowość. Biorąc pod uwagę wyżej wskazane zmienne można zminimalizować ryzyko w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych (zwłaszcza kiedy prowadzimy rozmowy z kilkoma dostawcami).

Z drugiej strony relacja usługobiorca-usługodawca uzależniona jest od koniunkturalnego podejścia, w którym na usługodawcę spadają wszelkie kary za niedotrzymanie warunków umowy, przez co przyjmuje się, że z nabywcy usługi zostają „zdjęte” wszelkie obowiązki. Na pewno jest w tym dużo racji, patrząc chociażby na efekt dla wizerunku usługodawcy w przypadku np. kradzieży danych osobowych, informacji finansowych, koncepcji marketingowej, czy patentów przemysłowych etc. firmy obsługiwanej. Pomimo faktu, że usługodawca zniknie z rynku i będzie musiał zapłacić niebotyczną karę to i tak wizerunek usługobiorcy zostanie nadszarpnięty, będzie musiał on wewnętrznie rozliczyć „tego lub tych” z zaproponowanej inwestycji. Przez co, warto pamiętać, że obie strony w przypadku dostawy usług IT (ale nie tylko tego rodzaju) muszą liczyć się z odpowiedzialnością.

 

Ta strona używa COOKIES. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Polityka prywatności ZGADZAM SIĘ